Info

Więcej o mnie.




Moje rowery
Wykres roczny

Archiwum bloga
- 2016, Maj6 - 3
- 2016, Kwiecień7 - 19
- 2016, Marzec7 - 7
- 2016, Luty9 - 11
- 2016, Styczeń12 - 16
- 2015, Grudzień1 - 3
- 2015, Wrzesień4 - 4
- 2015, Sierpień10 - 17
- 2015, Lipiec11 - 21
- 2015, Czerwiec10 - 19
- 2015, Maj9 - 16
- 2015, Kwiecień11 - 12
- 2015, Marzec12 - 16
- 2015, Luty4 - 5
- 2015, Styczeń1 - 0
- 2014, Październik3 - 2
- 2014, Wrzesień3 - 0
- 2014, Sierpień14 - 26
- 2014, Lipiec3 - 1
- 2014, Czerwiec10 - 17
- 2014, Maj6 - 9
- 2014, Kwiecień7 - 23
- 2014, Marzec6 - 17
- 2014, Luty4 - 4
- 2014, Styczeń7 - 7
- 2013, Październik3 - 0
- 2013, Wrzesień7 - 9
- 2013, Sierpień13 - 8
- 2013, Lipiec14 - 11
- 2013, Czerwiec10 - 18
- 2013, Maj8 - 27
- 2013, Kwiecień6 - 14
- 2012, Grudzień1 - 5
- 2012, Wrzesień6 - 32
- 2012, Lipiec1 - 7
- 2011, Sierpień1 - 7
- 2010, Czerwiec1 - 1

- DST 54.00km
- Czas 01:37
- VAVG 33.40km/h
- HRmax 190 ( 94%)
- HRavg 175 ( 87%)
- Sprzęt Colargol ;)
- Aktywność Jazda na rowerze
Przepalanie nóżek
Środa, 8 maja 2013 · dodano: 08.05.2013 | Komentarze 2
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Ostatnio pisałem, że ujechałem się z Marcinem, było ponad 120km w niezłym tempie, nogi piekły, ciężko było chodzić. Dziś czas na sprawdzenie czy weszło tam gdzie powinno :)Czasu ledwo 2 godziny, burza na horyzoncie, więc założenia - szybkie tempo, mniej km. Ostatnio moja standardowa trasa na krótki odcinek - Dobra, falbankami do Bismark, potem Ramin, Retzin, kierunek Loeknitz i powrót przez Linken, Mierzyn. Krótka, zróżnicowana i dość pofałdowana trasa, nie monotonna - takie lubię :)
Początek dość szybki w Blanken avs ponad 35, ale zaraz na falbankach jak z przyczepką - wiatr z przodu, niby słaby, ale znacząco mnie wymęczył, chciałem być już w Bismark. Później było lepiej, choć tętno ciągle 80-90 max, na górkach można odpocząć, na zjazdach prostowanie kręgosłupa. Pod granicą myśl, aby powalczyć o dobre tempo do końca - oprócz górek przed Dołujami i Skarbimierzycach szło dobrze. W Mierzynie na światłach, żal było że to już koniec trasy, był power, można by jeszcze tak pokręcić z 30km spokojnie. Niestety, skurcze nóg odzywające się u mnie przy takiej mocnej jeździe, powiedziały że już dość.
Chyba nie jest najgorzej przy tej bazie, jeszcze żeby tak zmienić maszynę z 11kg na 8, lekkie koła stożki, buty nie spd, pozycję na aero (mój kręgosłup nie lubi) i jeszcze dodać więcej czasu na przygotowanie zimą i treningi to ... można by pojeździć po maratonach ;)
No ale na wszystko niestety nie można sobie pozwolić, trzeba cieszyć się tym co jest. I tak też robię :) Pozdrawiam!
Z archiwum

Kategoria Treningi
Komentarze
James77 | 07:57 piątek, 10 maja 2013 | linkuj
wiara, że rower sam jeździ jest...złudna ;)
jak mówią: żeby jeździć trzeba jeździć
maraton w Świnoujściu jest chyba we wrześniu, masz jeszcze czas...
jak mówią: żeby jeździć trzeba jeździć
maraton w Świnoujściu jest chyba we wrześniu, masz jeszcze czas...
Bodi-removed | 04:28 czwartek, 9 maja 2013 | linkuj
Daniel tych maratonów trochę jeszcze jest ,możesz wystartować ;-)Ładnie pocisnąłeś.Pozdrawiam
Komentuj