Info

Więcej o mnie.




Moje rowery
Wykres roczny

Archiwum bloga
- 2016, Maj6 - 3
- 2016, Kwiecień7 - 19
- 2016, Marzec7 - 7
- 2016, Luty9 - 11
- 2016, Styczeń12 - 16
- 2015, Grudzień1 - 3
- 2015, Wrzesień4 - 4
- 2015, Sierpień10 - 17
- 2015, Lipiec11 - 21
- 2015, Czerwiec10 - 19
- 2015, Maj9 - 16
- 2015, Kwiecień11 - 12
- 2015, Marzec12 - 16
- 2015, Luty4 - 5
- 2015, Styczeń1 - 0
- 2014, Październik3 - 2
- 2014, Wrzesień3 - 0
- 2014, Sierpień14 - 26
- 2014, Lipiec3 - 1
- 2014, Czerwiec10 - 17
- 2014, Maj6 - 9
- 2014, Kwiecień7 - 23
- 2014, Marzec6 - 17
- 2014, Luty4 - 4
- 2014, Styczeń7 - 7
- 2013, Październik3 - 0
- 2013, Wrzesień7 - 9
- 2013, Sierpień13 - 8
- 2013, Lipiec14 - 11
- 2013, Czerwiec10 - 18
- 2013, Maj8 - 27
- 2013, Kwiecień6 - 14
- 2012, Grudzień1 - 5
- 2012, Wrzesień6 - 32
- 2012, Lipiec1 - 7
- 2011, Sierpień1 - 7
- 2010, Czerwiec1 - 1

- DST 60.00km
- Czas 03:00
- VAVG 20.00km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Drezyną do Polski
Sobota, 6 kwietnia 2013 · dodano: 06.04.2013 | Komentarze 5
Wpisów poprzedzających treningi szosowe być nie miało. A to z racji traktowania ich przeze mnie jako luźnych wypadów po lasach i czasami szosie, nie koniecznie ciekawych i nadających się do statystyk.No ale ten jest ciekawy, ku przestrodze innych i ku pamięci dla siebie :)
Pogoda w kooońcu jakaś, więc moim złomkiem mtb wyruszyłem na szosę, plan ok. 60km, kółko Dobra Dobieszczyn. W Buku ze względu na wiatr zmieniłem plany i uderzyłem na niemki na falbanki, z myślą że dokręcę jeszcze gdzieś w okolicach granicy. Po dojechaniu do Bismark kieruję na Ramin i potem w kierunku Locknitz z zamiarem nawrotki przez Retzin. Wiatr wieje w plecy, czuje się prawie jak na szosie, na liczniku trójki i nagle... hamowanie, wielki huk, walka z opanowaniem maszyny, co jest? Przed wyjazdem dobiłem na twardo koła, myślę pewnie dziura, a tu... kuźwa felga rozwalona jak ta lala, strzępy owinęły się wokół, przebiły koło, end of race! A przyglądałem się jeszcze przed wyjazdem, zmieniałem klocki i stwierdziłem że już nieźle wyżłobiona, trochę biła ale co tam, podcentrowałem i jazda. A co by ku..wa było gdybym tak zjeżdżał gdzieś w lesie z 50 po korzeniach...Mógłbym już tego nie opisywać.
Perspektywa marszu z buta prawie 30km (tyle wyszło do domu) lekko powiedziawszy nieciekawa, zdjąłem oponę bo szkoda i sru na samej feldze do Szczecina. Normalnie drezyna chodzi ciszej ;) nie było ludka co by się nie obejrzał i tylko kaput kaput ale nikt nie pomógł. Prędkość ślimacza bo do 20, z felgi strzępy co trochę latały, ale dałem radę! Nawet ładnie się uformowała, a najlepiej poginała po asfalcie mocno zbitym lub chodniku :)


Ogólnie wypad bardzo edukacyjny, wracając miałem czas na przemyślenia jak się na przyszłość zabezpieczać na różne okoliczności, a i plan przejechania dystansu udał się bo tyle miało być (oprócz avg, no ale nie podaje ;)
No i mus teraz zmienić maszynę do lasu, mój wysłużony pierwszy wieloletni rumak, z którym były pierwsze 100 200 300 itd km chyba ma już dość, w końcu należy mu się odpoczynek. A tu.. wiosna idzie! :)))


Kategoria Treningi
Komentarze
maccacus | 19:29 niedziela, 7 kwietnia 2013 | linkuj
O jaaaaaaaa.... wygrałeś!!!! Ja bym chyba zadzwonił po assistance :D
miciu22 | 08:44 niedziela, 7 kwietnia 2013 | linkuj
http://photo.bikestats.eu/zdjecie,pelne,362866,dawno-temu.html
miciu22 | 08:35 niedziela, 7 kwietnia 2013 | linkuj
Miałem podobną przygodę. Podczas pompowania stało się dokładnie to samo- tylko wracałem 15 km na obręczy. Fakt, strasznie głośno było :D
Bodi-removed | 06:01 niedziela, 7 kwietnia 2013 | linkuj
Niezła przygoda ;-)Uśmiałem się na maksa.Fajny opis.Nie mówiąc o pomyśle jazdy na feldze.Pozdrawiam Daniel
Komentuj